Blog > Komentarze do wpisu

Lądowanie na Marsie. Przed nami siedem minut grozy

Czego w ogóle szukamy na Marsie? Skąd ten pęd do badania tej planety? Powód od ponad stulecia jest ten sam. Spodziewamy się znaleźć tam życie
Długo wierzyliśmy, że będzie to życie inteligentne. Wielu astronomów uważało, że tajemnicze kanały - po raz pierwszy dostrzeżone na Marsie w 1877 roku przez włoskiego astronoma Giovanni Schiaparellego - są tworem wysoko rozwiniętej cywilizacji. Amerykański biznesmen, wielki miłośnik astronomii Percival Lowell ufundował obserwatorium w Arizonie, żeby śledzić życie na Czerwonej Planecie. Przez teleskop obserwował, jak wiosną i jesienią jej powierzchnia zmienia odcień, ciemnieje i jaśnieje, jakby w rytm ożywającej, a potem zamierającej wegetacji. Tajemnicze, krzyżujące się linie na powierzchni interpretował jako wielkie kanały nawadniające, doprowadzające wodę z obszarów podbiegunowych w okolice równika. Wizja inteligentnych Marsjan pobudzała wyobraźnię.

Na Czerwonej Planecie kwitnie nocne życie?

Słynny astronom Carl Sagan postulował, by lądowniki zaopatrzono w lampę błyskową, żeby kamery robiły zdjęcia również w nocy. - Prześladowała mnie myśl, że obudzimy się któregoś ranka i zobaczymy mnóstwo śladów wokół Vikingów. Nigdy jednak nie będziemy w stanie dostrzec samych stworzeń, gdyż prowadzą nocne życie - uzasadniał Sagan. W dyskusjach, jakie toczono w NASA, takie hipotetyczne duże stworzenia nazywano makrobami w odróżnieniu od mikrobów.

- Nie wierzę w żadne nocne życie na Marsie, bo jest tam wtedy przejmująco zimno. Makroby będą raczej spały, próbując zachować ciepło i energię - dowodził biolog, noblista, Joshua Lederberg. - Niektóre organizmy na Ziemi, np. arktyczne ryby, skutecznie walczą z zimnem, produkują substancje niekrzepnące w niskich temperaturach. A drapieżniki? Czy nie byłoby dla nich najlepszą strategią polowanie w ciemnościach na śpiące organizmy Lederberga? - odpowiadał Sagan.

A kiedy szefowie misji nie zgodzili się na nocną lampę, to zaproponował rozmieszczenie wokół lądowników przynęty i pułapek.

Sagan, znakomity astronom i popularyzator nauki, wcale nie był szaleńcem. Lubił stawiać szokujące pytania, niemal na granicy naukowej poprawności, które trafiały w sedno problemów. A misje Vikingów obnażyły poważny kłopot, jaki naukowcy mieli z poszukiwaniem życia poza Ziemią.

Czego i jak tak naprawdę mieli szukać? Związków organicznych (węgla), które budują żywe organizmy na Ziemi? Niektórzy naukowcy jednak sugerowali, że mogą istnieć alternatywne formy życia, oparte np. na krzemie. Ale co wskazywałoby na to, że one żyją? W jaki sposób w ogóle zdefiniować życie?

Kamery Vikingów były w stanie zobaczyć wszelkie duże stworzenia albo ich tropy, niezależnie od tego, z czego byłyby zrobione. Z mikroorganizmami sprawa jest o wiele trudniejsza. Wystarczy wspomnieć gorące spory, jakie toczą się wśród badaczy od siedmiu lat, czy twory dostrzeżone w meteorycie ALH8001 są skamielinami marsjańskich mikorbów, czy też nie? A sonda dysponuje znacznie skromniejszym zestawem przyrządów niż badacze na Ziemi.

poniedziałek, 06 sierpnia 2012, nakaon

Polecane wpisy